Legenda Riłskiego szczytu Malovica (Мальовица)

malowicaPokryty śniegiem, zagubiony we mgle albo skąpany w słońcu, dumnie wystawia ku niebu swe kamienne czoło przepiękny szczyt Riły – Malovica. Równie dumnym i nie chylącym głowy przed tureckim jataganem był Malo wojewoda, którego imię nosi ów szczyt. Malo urodził się w jednej z wiosek rozsianych wzdłuż rzeki Iskry. Wbrew swemu imieniu wyrósł na smukłego i przystojnego młodzieńca. A na fujarce grał najpiękniej ze wszystkich owczarzy. Kiedy rozlegały się dźwięki jego muzyki, wieśniacy porzucali sierpy, a serce Bosiłki, najśliczniejszej dziewki w okolicy, otwierało się niczym kwiatek głaskany promieniami słońca. Tego lata Malo grał tylko dla niej.

Pewnego dnia Malo wyruszył ze swoją starą matką ku wioskowej cerkiewce. Chciał zapalić świeczkę, by święty Jerzy pilnował jego stadka owiec przed wilkami i Osmanami. Zobaczył tam Bosiłkę, której usta i oczy błyszczały jak promienie słońca odbijające się w czystych wodach Iskry. Wieczorem, przy studni Malo opowiedział Bosiłce o swojej miłości i poprosił ją o rękę. Odpowiedziała by zaczekali do jesieni.

Lecz kiedy jesienią wrócił z gór, Bosiłka nie wybiegła radośnie go przywitać. Wieśniacy opowiedzieli jak Emin Pasza nadjechał ze swoimi wojskami, by zapanować nad buntującymi się chłopami. Ujrzawszy Bosiłkę, porwał ją by upiększyła jego harem.

Żal ścisnął serce młodego Malo. Zbiegł w góry i został Hajdukiem. Nieuchwytny i szybki niczym wiatr, na czele niewielkiej czety śmiałków, mknął od wioski do wioski, mszcząc się na najeźdźcach. Wielu Efendich i Bejów zginęło od ostrego noża Malo. Turcy szeptali jego imię ze strachem, Bułgarzy z nadzieją.

niedźwiedzia polanaPewnej sierpniowej nocy czeta odpoczywała na Niedźwiedziej Polanie. Z dłońmi splecionymi pod głową, na liściach paproci leżał Malo.

– Wojewodo – podszedł do niego czetnik Spas – wielu Efendich i Bejów ukaraliśmy, ale dla Bosiłki nic jeszcze nie zrobiliśmy. Pomyślmy nad planem uratowania jej, zejdźmy jutro do miasteczka, wojsk nie powinniśmy zastać.

Powiedział tylko to i odszedł.

Całą noc myślał Malo o Bosiłce, największe gwiazdy porównywał do jej oczu, najsmaglejsze jodły do jej ciała. We śnie ukazała mu się w śnieżnobiałej sukni, ze złotowłosymi warkoczami spływającymi po jej cudnych ramionach. „Wiele jesieni minęło, a ciebie nie ma. Czy tej najbliższej, już dziesiątej, też cię nie zobaczę?” Z taką myślą obudził się Malo i postanowił wraz ze Spasem zejść do miasteczka.

To był dziwny dzień. Góra przycichła, doliny tonęły w mroku, lasy milczały.

– Wojewodo, podejdę do studni napić się wody, a ty poczekaj na mnie przy kamiennym mostku – powiedział Spas.

Malo podążał wzdłuż Iskry rozmyślając o Bosiłce. Nagle rozległy się strzały. Coś zakłuło Malo w pierś. Pod lasem, ukryci w krzakach czaili się słudzy Emina Paszy. To im Spas sprzedał dzielnego Malo. Zrozumiawszy podstęp, resztką sił zbiegł w góry. Z przestrzeloną piersią wędrował do swoich, a życie wypływało z Malo razem z kroplami krwi, które barwiły jego szlak. Ostatnie płomyki życia uszły z niego, gdy dotarł do Niedźwiedziej Polany. Tam padł niczym postrzelony sokół. Gdy znaleźli go towarzysze, pierś ziała potworną raną, a oczy tęskno lecz bez życia patrzyły w kierunku górskiego szczytu. Przyjaciele pochowali go na Niedźwiedziej Polanie, a szczyt górujący nad nią nazwali Malovica.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s